

cosikZe snu wyrwał go budzik matki, który wrzeszczał już chyba z pół godziny po tym jak wyszła do pracy nie wyłączająć go. Regularne Pi, Pi, Pi, Pi, nie tyle drażniło go, co interesowało, doszukiwał się w tym czegoś szczególnego, w swoich myślach zapędzał się tak daleko, aż zwykły budzik stał się dla niego całą orkiestrą piskliwych instrumentów, które chórem wygrywały, jakąś dziwną synkopowaną melodię. Czekał, kiedy któryś muzyków popełcosik


Carl Rusty's StoryKiedy spoglądał w niebo, przypominał sobie jak po raz pierwszy razem z nią leżał na tej łące i oboje podziwiali gwiazdy. Wspominał ich najcudowniejsze chwile spędzone razem ciepłe noce pełne namiętności, nie tyle fizycznej, co sycącej zmysły. Kochali to oboje, gdy otoczeni czernią nocy przy akompaniamencie cykania świerszczy leżeli razem na kocu, który był dla nich całym wszechświatem.Carl Rusty's Story
Nagle ze stanu, w jakim się znajdował wyrwało go szarpanie za nogawkę. To jego trochę, ponad czteroletni synek, kt
--
the only reason people get lost in thought is because it is unfamiliar territory
if you're not part of the solution, you're part of the precipitate
be yourself: everyone else is already taken (:
Że patrzą na niego ciekawie,
Że każdy mu nietakt łaskawie wybaczą -
Poeta wszak wariat jest prawie.
Nie chodzi po ziemi, współżyje z duchami,
Ich mowę na wylot zna przecież,
I cóż, że ogląda się wciąż za trunkami -
Alkohol nie szkodzi poecie.
Kochają go bardzo, drwiąc z rąk jego drżenia
Ta drwina współczucia ma nazwę,
Ugoszczą, przytulą, ukoją cierpienia -
A on im to wszystko ma za złe.
Do łez się zamartwią, że znowu nic nie jadł,
Że pali za dużo i nie ś
Że w oczach mu tańczy szaleńcza zawieja,
A oni pragnęliby pieśni.
Zakocha się szczerze trzy razy na tydzień
I wstyd mu, że tak zakłamany,
Czasami w połowie wieczoru gdzieś wyjdzie,
Lecz częściej się zdrzemnie pijany.
A oni się wtedy po cichu rozzłoszczą,
Że nie dba, gdy w krąg niego siedzą,
Lecz czegoś mu jednak naprawdę zazdroszczą,
Lecz czego zazdroszczą - nie wiedzą.
Previous PageNext Page